zeby zmyc ironię z twej twarzy...
Moj kolega na początku swojej kariery medycznej pracowal kiedyś w szpitalu. Jedna z pacjentek byla jakas starowinka z zapadłej wiochy, która w końcu wzięła i umarła. Poniewaz on ja prowadził, to zajmował sie równiez wypisaniem karty zgonu itd.
Dzien lub dwa po zgonie przyjechali synkowie zmarłej. Opłakali ją jak się godzi i powiedzieli, że chcą zabrać zwłoki.
Kolega zapytal, czy maja odpowiedni środek lokomocji. Oni na to odparli, że owszem - przyjechali samochodem osobowym z bagażnikeim dachowym...
Tak więc w każdej chociażby najbardziej posranej historii jest ziarno prawdy...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
"Wolska jest najważniejsza"