|
rozdział XLIX: "A w przyległej obszernej izbie czekali, aby
być pod ręką i w razie zapytania radą się przysłużyć, najwięksi rycerze,
których sława grzmiała szeroko w Polsce i za granicą: więc ujrzeli tam
Maćko i Zbyszko Zawiszę Czarnego Sulimczyka i jego brata Farureja, i Skarbka
Abdanka z Gór, i Dobka z Oleśnicy, który swego czasu dwunastu niemieckich
rycerzy w Toruniu na turnieju z siodła wysadził, i olbrzymiego Paszka
Złodzieja z Biskupic, i Powałę z Taczewa, który życzliwym im był przyjacielem,
i Krzona z Kozichgłów, i Marcina z Wrocimowic, który wielką chorągiew
całego Królestwa nosił, i Floriana Jelitczyka z Korytnicy, i strasznego
w ręcznym spotkaniu Lisa z Targowiska, i Staszka z Charbimowic, który
w pełnej zbroi przez dwa rosłe konie mógł przeskoczyć."
|
rozdział XLVI: "Lecz jeszcze dalej odrzuciła ich wielka krakowska
chorągiew, której sam Zyndram przywodził, a na czele między przedchorągiewnymi
szedł najstraszniejszy ze wszystkich Polaków Zawisza Czarny herbu Sulima.
W pobok walczyli: brat jego Farurej i Florian Jelitczyk z Korytnicy, i
Skarbek z Gór, i właśnie ów sławny Lis z Targowiska, i Paszko Złodziej,
i Jan Nałęcz, i Stach z Charbimowic. Pod okropną ręką Zawiszy ginęli bitni
mężowie, jakby w tej czarnej zbroi sama śmierć szła im naprzeciw, on zaś
walczył z namarszczoną brwią i ściśniętymi nozdrzami, spokojny, uważny,
jakby zwykłą odbywał robotę; czasem równo poruszał tarczą, odbijał cios,
lecz każdemu błyskowi jego miecza odpowiadał krzyk straszny porażonego
męża, a on nie oglądał się nawet i szedł, pracując, naprzód jak czarna
chmura, z której co chwila piorun wypada."
|
rozdział XLVI: "Rozliczne
chorągwie, które w południe jeszcze powiewały nad niezmiernym wojskiem krzyżackim,
wpadły wszystkie w krwawe i zwycięskie ręce Polaków. Nie ostała, nie ocaliła
się ani jedna i oto rzucali je teraz polscy i litewscy rycerze pod nogi
Jagiełły, który wznosząc pobożnie oczy ku niebu, powtarzał wzruszonym głosem:
"Bóg tak chciał!" Stawiano też przed majestatem pana przedniej szych jeńców.
Abdank Skarbek z Gór przywiódł szczecińskiego księcia Kazimierza,
Trocnowski, rycerz czeski, księcia na Oleśnicy Konrada, a Przedpełko Kopidłowski,
herbu Dryja, mdlejącego z ran Jerzego Gersdorfa, który pod chorągwią świętego
Jerzego wszystkim gościom rycerskim przywodził." |